HISTORIE APLIKACJI

Skąd wzięło się Glovo? Założyciele i obietnica dostarczania wszystkiego

Glovo zaczynało w Barcelonie od prostej obietnicy: ktoś kupi, odbierze lub przewiezie potrzebną rzecz. Historia Óscara Pierre’a i Sachy Michaud pokazuje, jak z takiego pomysłu powstała platforma wielu rodzajów dostaw.

Udostępnij artykuł
W skrócie

Przygotowania w 2014 roku, pierwsze zamówienia w 2015 i późniejszy katalog sklepów. Za aplikacją stoją decyzje ludzi, kapitał i lokalna organizacja dostaw.

Grafika redakcyjna: Od pomysłu do dostaw
Grafika redakcyjna - ilustracja tematu.

Barcelona: pomysł starszy niż pierwsze zamówienia

W historii Glovo pojawiają się dwa lata: 2014 i 2015. Nie muszą oznaczać sprzecznych opowieści. Firmowa oś czasu umieszcza przygotowania Óscara Pierre'a w 2014 roku, a początek realizowania zamówień w 2015. Rozróżnienie pracy nad pomysłem, zorganizowania firmy i uruchomienia usługi pozwala uniknąć pozornej precyzji jednej daty.

Według tej relacji Pierre studiował inżynierię lotniczą w Georgia Tech i odbył staż w Airbusie. Inspiracji szukał w pierwszych wersjach Ubera i Postmates. Nazwa miała początkowo brzmieć Globo, a następnie została zmieniona na Glovo. To historia przedstawiana przez samą firmę, nie niezależnie odtworzony zapis każdej rozmowy założycieli.

Warto zauważyć sam kierunek pomysłu: telefon miał pomagać nie tylko w znalezieniu transportu dla człowieka, ale również w przemieszczaniu rzeczy. Wspólny ekran zamawiania ukrywa tu istotną różnicę. Pasażer zazwyczaj wie, gdzie czeka. Produkt trzeba czasem dopiero znaleźć, kupić i odebrać od innej osoby.

Dwóch założycieli, różne doświadczenia

Drugim współzałożycielem był Sacha Michaud. W rozmowie opublikowanej przez Antler wspominał spotkanie z Pierre'em pod koniec 2014 roku. Sam wcześniej pracował m.in. w Betfair i miał doświadczenie w biznesie internetowym. Opisywał obu jako osoby, które niezależnie myślały o podobnej usłudze, a następnie zdecydowały się działać razem.

Michaud relacjonował również początkowy podział obowiązków: Pierre zajmował się produktem, technologią i operacjami, on sam rozwojem biznesu, marketingiem oraz sprawami administracyjnymi i prawnymi. Są to wspomnienia uczestnika zdarzeń. Pomagają zrozumieć zespół, ale nie zamieniają deklaracji o własnej kulturze pracy w jej niezależną ocenę.

To ważne także dla polskiego odbiorcy. Za aplikacją nie stoi samoczynnie działający algorytm. Koncepcję produktu, warunki współpracy i sposób ekspansji tworzą ludzie. Wiedza o założycielach nie wyjaśnia wszystkich późniejszych decyzji, lecz pozwala przypisać początki usługi konkretnym osobom zamiast bezosobowej technologii.

Najpierw zlecenie tekstowe, później katalog sklepów

Michaud opisywał pierwszą wersję jako prostą aplikację na iPhone'a, uruchomioną w Barcelonie w marcu 2015 roku. Oferowała dwa rodzaje zadań: kupienie lub odebranie czegoś oraz wysłanie przedmiotu. Nie był to jeszcze rozbudowany katalog lokali z gotowymi zdjęciami i cennikami. Założyciel przyznawał w wywiadzie, że obsługa takiej wersji była trudna operacyjnie.

Z perspektywy użytkownika obietnica jest atrakcyjna: opisuję potrzebę i ktoś ją realizuje. Z perspektywy wykonania pojawia się wiele dodatkowych pytań. Czy sklep ma produkt? Czy cena zgadza się z oczekiwaniem? Co zrobić, gdy trzeba wybrać zamiennik? Kto czeka na potwierdzenie? To analiza konstrukcji takiego zlecenia, a nie relacja z przeprowadzonej przez nas dostawy.

Firmowa historia przypisuje 2016 rok przejściu do platformy skupiającej lokalne sklepy. Wymienia też pierwszą współpracującą restaurację w Barcelonie. Sens tej zmiany jest czytelny: zamiast każdorazowo ustalać całe zadanie od początku, można wcześniej pokazać ofertę sprzedawcy. Nadal trzeba jednak połączyć informację na ekranie z rzeczywistą dostępnością i wydaniem zamówienia.

Dlaczego Glovo nie jest wyłącznie aplikacją do obiadu

Cathay, jeden z historycznych inwestorów, przedstawia Glovo jako usługę łączącą klientów, lokalne firmy i kurierów w wielu kategoriach. Wymienia restauracje, zakupy spożywcze i sklepy detaliczne. To opis inwestora zainteresowanego sukcesem przedsięwzięcia, ale dobrze pokazuje zakres produktu, w który inwestował.

Własny wniosek redakcji: takie rozszerzenie zmienia częstotliwość potencjalnego korzystania z aplikacji. Obiad jest jedną potrzebą, codzienne zakupy kolejną. Nie znaczy to jednak, że każdą rzecz da się zamówić pod dowolny adres i o dowolnej porze. Firmowa ambicja dostarczania wszystkiego nie jest dosłowną gwarancją dostępności całego miasta.

Przy porównaniu z początkami Uber Eats widać dwa różne punkty startu. Tam analizowaliśmy ograniczony lunch w aplikacji do przejazdów. Tutaj relacja założyciela prowadzi do otwartego zlecenia zakupu lub przesyłki. Późniejsze podobieństwo ekranów nie oznacza identycznej drogi powstania.

Wzrost wymagał czegoś więcej niż napisania aplikacji

Na stronie Cathay inwestycja w Glovo jest datowana na sierpień 2017 roku i oznaczona dziś jako zakończona. Materiał opisuje wsparcie rozwoju międzynarodowego i budowania organizacji. Nie należy z niego wyciągać wniosku, że ten fundusz pozostaje obecnym właścicielem kontrolującym firmę.

Niezależny portret Pierre'a w „El País” z grudnia 2024 roku wiąże rozwój Glovo z kolejnymi inwestorami, ekspansją zagraniczną i współpracą z dużymi sieciami. Przypomina to, że historia aplikacji jest również historią kapitału i relacji handlowych, a nie samego interfejsu.

Dla kuriera najważniejsze pozostają jednak warunki konkretnego zlecenia, czas i wynik po kosztach. Dla lokalu istotne są zamówienia oraz rozliczenie współpracy. Wzrost firmy i korzyść pojedynczego uczestnika nie są tą samą miarą. Tę różnicę pokazaliśmy już w analizie trzech rachunków jednej dostawy.

Polski rozdział prowadzi przez PizzaPortal

Komunikat Glovo z 11 listopada 2019 roku przedstawiał wejście na polski rynek w związku z zakupem PizzaPortal od AmRestu. Zapowiadał także centrum technologiczne w Warszawie. To istotny ślad: lokalna obecność nie sprowadzała się do przetłumaczenia zagranicznej aplikacji.

Z punktu widzenia mieszkańca Krakowa warto oddzielić taką historię biznesową od dzisiejszej oferty pod konkretnym adresem. Archiwalne ogłoszenie nie określa obecnej liczby dostępnych restauracji, ceny dostawy ani zarobku wykonawcy. Te informacje wymagają aktualnego koszyka, dokumentów współpracy i rozliczenia pracy.

Glovo pozostaje częścią grupy Delivery Hero, ale w 2026 roku ogłoszono transakcje mogące zmienić strukturę biznesu. Dokumentacja oferty Ubera odróżnia trwający proces od jego przyszłego zamknięcia. To kolejny etap historii, w którym trzeba osobno sprawdzić właściciela grupy i plan dotyczący polskiej działalności.

Przydał Ci się artykuł? Prześlij go dalej. WhatsApp E-mail
Źródła (6) i informacje o materiale

Opublikowano .

Lama za Kółkiem.

POWIĄZANE

Praca kuriera w Pyszne.pl i innych aplikacjach. Co dziś trzeba porównać?

Godzina pracy i wykonana dostawa to dwie różne podstawy rozliczenia. Pyszne.pl zmieniło sposób naboru, więc porównanie z Woltem i Glovo wymaga aktualnych dokumentów oraz dat, a nie samych nazw aplikacji.

POWIĄZANE

Gdzie trafiają pieniądze z kursu i dostawy? Od ceny do rozliczenia

Cena widoczna w aplikacji nie jest zarobkiem osoby, która przyjeżdża pod adres. Po drodze są rozliczenia platformy, restauracji i partnera, a na końcu koszty wykonawcy. Nie istnieje jeden podział pasujący do każdego kursu i zamówienia.

POWIĄZANE

Od strony internetowej do aplikacji. Początki Pyszne.pl

Pyszne.pl zaczynało od przekazywania internetowych zamówień do restauracji. Relacje założycieli i raporty pokazują, jak wrocławski serwis rozwijał aplikację, zmieniał właścicieli i dodawał własną organizację dostaw.